środa, 12 września 2012

Mówiły jaskółki, że niedobre są spółki …

i pewnie jeszcze, że mądry Polak po szkodzie.
Myślałam, że moja współpraca z B. będzie taka wyjątkowa, że jesteśmy Przyjaciółkami i się świetnie rozumiemy. Tyle razem przeżyłyśmy, wzlotów i upadków, dobrego i złego. Zawsze razem. Do dziś nasi wspólni znajomi się dziwią. A z drugiej strony, każdy po chwili zastanowienia przyznaje, że nie zna takiej spółki (poza S.A. i Sp. z o.o. ;) ), która funkcjonowałaby bez problemów. Nasza chyba miała, mimo wszystko, szansę na powodzenie. Mi jednak zabrakło stanowczości i odwagi, a B. uczciwości. Tą całą historię mogę porównać do polskiej reprezentacji, miało być tak pięknie a wyszło jak zawsze. Żal mi tylko kolejnych straconych lat i tego, że znowu muszę zaczynać od początku.
Ale … jak mawiał Colas Breugnon* „Troska to walka, a walka to przyjemność!” Trzeba więc zebrać się do kupy i działać, działać, działać …
Czułam się ostatnio jak wypompowany balonik, z którego ktoś nagle wypuścił powietrze, ale wracam do siebie i do mojego Domu na ogrodowej. :)

*Polecam Wam wszystkim „Colas Breugnon” Romain Rolland. Mi w ostatnich trudnych chwilach bardzo pomogła filozofia życiowa tytułowego Colasa. J