środa, 12 września 2012

Mówiły jaskółki, że niedobre są spółki …

i pewnie jeszcze, że mądry Polak po szkodzie.
Myślałam, że moja współpraca z B. będzie taka wyjątkowa, że jesteśmy Przyjaciółkami i się świetnie rozumiemy. Tyle razem przeżyłyśmy, wzlotów i upadków, dobrego i złego. Zawsze razem. Do dziś nasi wspólni znajomi się dziwią. A z drugiej strony, każdy po chwili zastanowienia przyznaje, że nie zna takiej spółki (poza S.A. i Sp. z o.o. ;) ), która funkcjonowałaby bez problemów. Nasza chyba miała, mimo wszystko, szansę na powodzenie. Mi jednak zabrakło stanowczości i odwagi, a B. uczciwości. Tą całą historię mogę porównać do polskiej reprezentacji, miało być tak pięknie a wyszło jak zawsze. Żal mi tylko kolejnych straconych lat i tego, że znowu muszę zaczynać od początku.
Ale … jak mawiał Colas Breugnon* „Troska to walka, a walka to przyjemność!” Trzeba więc zebrać się do kupy i działać, działać, działać …
Czułam się ostatnio jak wypompowany balonik, z którego ktoś nagle wypuścił powietrze, ale wracam do siebie i do mojego Domu na ogrodowej. :)

*Polecam Wam wszystkim „Colas Breugnon” Romain Rolland. Mi w ostatnich trudnych chwilach bardzo pomogła filozofia życiowa tytułowego Colasa. J

piątek, 29 czerwca 2012

Z mężem należy kłócić się do zachodu słońca ...

... a potem wiadomo, NIE!
Nie bardzo to rozumiałam mają lat -naście. Zrozumiałam dużo później, gdy Babci już nie było, a ja byłam mężatką. Nasze początki nie należały do łatwych, a biorąc pod uwagę, że oboje jesteśmy "milczkami obrażalskimi" można powiedzieć, że raczej było trudno. O ile łatwiej byłoby, gdybyśmy od początku rozumieli, że kłócić wolno się tylko do zachodu słońca??? Ranek jest wtedy o wiele przyjemniejszy :)

Tego bloga chciałabym poświęcić mojej Babci, a właściwie jej filozofii życiowej. Bardzo duży wpływ miała na to kim dzisiaj jestem, a właściwie JAKA JESTEM, co lubię, jak się zachowuję w określonych sytuacjach. Do dziś zastanawiając się co z sobą począć próbuję wyobrazić sobie co zrobiłaby moja Babcia.
To nie tak, że będzie tylko o "przysłowiach" mojej Babci, będą też te, znane ogółowi, ale które Babcia uważała za szczególnie prawdziwe. Będzie też nie o przysłowiach ale o zdarzeniach, które uważam za ważne, myślę, że nie tylko dla mnie (przynajmniej ja tak myślę, ale mając na uwadze, że to mój blog to mam do tego prawo :)) )